sobota, 21 lutego 2015

BOURJOIS ROUGE EDITION VELVET – NOWE ODCIENIE

Muszę przyznać, że jeszcze nie miałam tych pomadek – błyszczyków. Zwał jak zwał. Jakoś te mocne kolory do mnie nie przemawiały. Jak tylko dowiedziałam się, że pojawiły się nowe, bardziej neutralne odcienie, od razu zapragnęłam je mieć. Skusiłam się na dwie sztuki. 

Skusiłam się na 2 odcienie najbardziej dzienne. 10 don’t pink of it! i 11 so hap’pink.

Zakupiłam na stronie ezebra.pl (na stronie kolory trochę przekłamane). Na tej stronie kosztują niecałe 28zł, więc prawie połowę taniej niż w innych sklepach.
Pojemność 7,7 ml i ważne od otwarcia 12 miesięcy. 

Bardzo łatwo się rozprowadzają, co jest zasługą dobrze dopasowanego aplikatora i tego, że aplikując je, mają kremowe wykończenie, które po chwili staje się satynowe (nie mylić z matowym). Jaśniejsza 10-tka jest bardziej napigmentowana, więcej produktu nabiera się na aplikator.
Bardzo dobrze trafiłam z kolorami, ponieważ w obydwu super się czuję i uważam, że mi pasują. Myślę, że są to bardzo uniwersalne kolory, które będą pasować tak naprawdę każdej z nas.
Podkreślają suche skórki, także trzeba mieć dobrze wypielęgnowane usta. Ja ostatnio mam fazę na skubanie ust i wtedy szminki wyglądają nieestetycznie.
U mnie utrzymują się ok 4-5 godzin. Nie sprawdzałam dokładnie z zegarkiem w ręku. Po zjedzeniu nadal zostają na ustach, ale konieczna jest poprawka, bo najwięcej pigmentu odznacza się w konturze ust.

10 don’t pink of it! jest to delikatny brąz wpadający w róż. Bardzo ładny, neutralny odcień.
11 so hap’pink jest intensywniejsza, wpadająca w malinkę. Ładnie ożywia cerę.

10-tka jest lepszą wersją moich ust a 11-tka bardziej ożywia cerę, natomiast nadal nie jest przesadnie i sztucznie intensywna.

Obydwa odcienie mogę Wam serdecznie polecić, są piękne! Nie są to typowo matowe usta jak w przypadku Golden Rose velvet matte. Te są bardziej takie satynowe, kremowe. Uważam jednak, że 50 zł (cena sklepowa) to przesada.  


Do następnego! :)

16 komentarzy:

  1. Ja zraziłam się do tych pomadek po Peach Club (04). Tak wysuszała mi usta, że aż bałam się że mi pękną jak zacznę się śmiać, bo takie suche były.. A o usta dbam cały rok. Kusi mnie ten numerek 10, ale po takim doświadczeniu nie wiem, czy się zdecyduję go kupić.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow, mi coś takiego się nie dzieje.

      Usuń
  2. Ładne kolorki i świetne mają nazwy! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Mileno! Uwielbiam Pani makijaze i bloga. Pelen profesjonalizm. Jest Pani njezwykle sympatyczna osoba. Zycze dalszych sukcesow w blogowaniu. Pzdr serdecznie :) Maja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, dziękuję :)
      PS. żadna ze mnie pani, Milena jestem ;)

      Usuń
  4. Oba są ładne, ale nie lubię tej firmy jakoś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dość fajne są te pomadki, też kupiłam na ezebrze :) Mam 01, 07 i 08 - ten ostatni czeka na przetestowanie, a słyszałam, że może sprawiać problemy w aplikacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, też coś o nim słyszałam, że nie do końca jest fajny.

      Usuń
  6. Ładne kolorki wybrałaś i bardzo Ci w nich do twarzy. Ja mam dwie pomadki z tej serii nr 05 i 07 i na mnie one szału nie zrobiły niestety. Trzymają się na moich ustach tyle co inne znacznie tańsze pomadki, a na dodatek brzydko się zjadają od środka ust. Ich cena jest stanowczo za wysoka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ceną przesadzili, ale w sumie wszystkie (chyba) ich kosmetyki są stosunkowo drogie. Te szminko-kredki z Rimmela colour rush są trwalsze, bo się mocno wgryzają w usta. Są to moje takie pewniaki. A tych używam jak wiem, że będę mogła poprawić w ciągu dnia.

      Usuń
  7. Jeszcze ich nie miałam, podobały mi się intensywne ich kolory, ale może zacznę od neutralnych kolorów, nr 10 wydaje się być idealny pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 10 jest najbardziej neutralna z całej serii.

      Usuń
  8. Kolorek nr 10 jest najbardziej zbliżony do mojego typu kolorów :) Chciałabym dodać, że masz bardzo ładny naturalny kolor ust :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, ja go nie lubię ;) bo później kolory szminek inaczej wyglądają na ustach niż w opakowaniu ;)

      Usuń